Jak to jest z tym ziołem?

4/28/2017 Joanna Sz. 0 Comments


Nie oszukujmy się. Choćby nie wiem jak starano się to zmienić, wciąż wielu jako jedyną atrakcję w Holandii widzi palenie na legalu. Porozmawiajmy zatem o słynnym 420.

Mimo swojej legalności marihuana w Holandii jest wciąż traktowana jako narkotyk, dokładnie rekreacyjny. Tak więc istniejąca na terenie państwa polityka narkotykowa obejmuje także miękkie narkotyki.

4 główne cele holenderskiej polityki antynarkotykowej


-zapobieganie używaniu narkotyków rekreacyjnych oraz leczenie uzależnień z nimi związanych,
-zmniejszenie szkody dla użytkowników narkotyków rekreacyjnych,
-zwalczanie produkcji i handlu narkotykami rekreacyjnymi,
-zadbanie o to, by palacze nie stanowili uciążliwości dla społeczeństwa (zakłócanie porządku publicznego i bezpieczeństwa w sąsiedztwie).*

*tzn. są miejsca w Holandii, w których palić nie wolno -> bary, restauracje, kluby nocne, (niektóre lokale na to zezwalają, poznasz to po szyldach "smoking & drinking inside").
Naturalnie, palenie w hotelach, hostelach, a nawet na balkonach bloków mieszkalnych też znajduje się na tej liście.

Czy zatem palenie na ulicy jest legalne?


Tak, jednak nie jest zachowaniem pożądanym. Spodziewaj się zatem tego, że ktoś może (a nawet całkiem pewne, że tak będzie) zwrócić Ci uwagę. Policjanci nie ukarzą Cię w żaden sposób, ale na 100% upomną. Sytuacja w parkach wygląda podobnie. Po prostu szanuj innych, nie wszyscy chcą spędzać czas na łonie natury tonąc w dymie. 

Kupno, sprzedaż, coffeshopy



Niderlandzkie podejście do marihuany to przeciwieństwo restrykcyjnego zakazu spożywania. Ich sposób na radzenie sobie z palaczami to m.in. zapewnienie bezpiecznego środowiska dla obu stron (palących i niepalących). Według holenderskiego prawa sprzedaż jest nielegalna, ale nie podlegająca karze. Prawo do tego procederu mają tylko coffeshopy, jeśli spełniają określone warunki:

-nie reklamują się,
-nie sprzedają w lokalu twardych narkotyków (są one całkowicie nielegalne),
-nie sprzedają towaru osobom poniżej 18 roku życia (bardzo przestrzegana zasada, wylegitymowanie w coffiku to standard),
-nie sprzedają większej ilości niż 5 gram dziennie na jedną osobę (chroni to przed hurtowymi zakupami w celu eksportu),
-nie zakłócają porządku publicznego (czyt. kontrolują zachowanie swoich klientów).

Jak kupić, jakie są ceny, skąd wziąć sprzęt?



Pójść do coffeshopu, pokazać dowód i poprosić o menu. Tak jak napisałam wyżej coffeshopy obejmuje zakaz reklamy, więc nie zobaczycie (raczej) wywieszonych na szybach lokalu rozpisek "co, gdzie, za ile". Jeśli jesteście totalnie zieloni (hehe) możecie poprosić sprzedawcę o radę. Wyjaśnijcie wtedy dokładnie, czego oczekujecie (czy chcecie się zrelaksować, pobudzić, szybciej zasnąć itp.), żebyście byli w pełni zadowoleni. Możecie także poprosić o powąchanie interesującej was odmiany. 


Ceny są różne, (tak jak to bywa z barami i alkoholem), ale zazwyczaj wahają się w granicach 7-12 euro za gram (renomowane lokale (np. Bulldog) mogą żądać wyższych cen). W większości przypadków, im gram jest droższy tym mocniejszy cannabis. Dla nieświadomych, gram zioła to całkiem mała ilość (haszysz jest jeszcze mniejszy), ale jeśli nie jesteś wprawionym palaczem, gram powinien Ci wystarczyć nawet na kilka razy. 

Bletki, owijki, lufki, młynki, filtry, cokolwiek tylko sobie zażyczysz możesz kupić między innymi w tzw. suwenirach, czyli sklepach z pamiątkami (a tak naprawdę sklepach ze wszystkim). W niektórych coffeshopach możesz dostać darmowe bibułki albo po prostu skorzystać z uprzejmości pozostałych klientów.

Co poza paleniem można robić/dostać w coffeshopie?


Przede wszystkim, jak sama nazwa wskazuje - kawę. Ale także marihuanininowe brownies, ciasteczka (tzw. space cookies), herbaty, soki, batoniki itd. Natomiast, to czego nie kupisz w coffeshopie to alkohol. Jest to uregulowane prawem, które ogranicza spożywanie marihuany i alkoholu jednocześnie.
Poza tym, coffeshopy mają zazwyczaj za zadanie "robić klimat", więc możecie tam słuchać dobrej muzyki, rozsiąść się wygodnie na kanapie czy fotelu albo pobujać na huśtawce, jak w Resinie: 



Ciekawostka na koniec, czyli Wietpas - weed pass 



Każda gmina w Holandii ma swoje własne zasady, jeśli chodzi o palenie. Są miejsca na mapie, w których obowiązuje zakaz wstępu do coffeshopów dla turystów. Prawo to obowiązuje m.in. na terenach Zelandii, Brabancji Północnej i Limburgii. Wietpas to przepustka, taki karnet na palenie dla Holendrów. Co ciekawe, prawo to planowo miało obowiązywać cały kraj, jednak po wprowadzeniu tych regulacji w południowej części Holandii odnotowano przyrost dilerki i spadek turystyki, dlatego też zbuntowana północ (w tym naturalnie Amsterdam), póki co znajduje się poza tym prawem. Jednakże coraz rzadziej wydaje się licencje na otwieranie nowych coffeshopów, a coraz częściej zamyka się te już działające.


A może byłeś już w Holandii i zdążyłeś zapalić swojego pierwszego (legalnego) jointa? ;)



0 komentarze: